sobota, 24 stycznia 2015

# 3

POV NELSON

Byłam zdziwiona, że wstałam tak wcześnie, skoro zasnęłam dopiero około trzeciej w nocy. Podniosłam mój telefon, który znajdował się na szafce nocnej i odblokowałam ekran. Białe cyfry wskazywały piątą dwadzieścia rano. Zauważyłam też kilka nieodebranych połączeń od Ellie. Zastanawiałam się dlaczego dzwoniła. Powoli zwlekłam się z łóżka i wyszłam na korytarz. Otworzyłam drzwi pokoju moich rodziców. Nie było ich tam. Pewnie wyszli na spotkanie ze znajomymi, ale mama zawsze mnie powiadamiała, kiedy mieli zostać do późna. Nie zważając na godzinę postanowiłam obudzić mojego brata z nadzieją, że może on coś wie. Pomieszczenie w którym sypiał Matt było puste, to było trafne określenie bo całymi dniami włóczył się po ulicach z Malikiem i Stylesem. Bez wahania wybrałam numer mamy i nacisnęłam zieloną słuchawkę.

POV ELINOR

Państwo Parks siedzieli dalej wstrząśnięci tą wiadomością. Płakali wtuleni w siebie nawzajem. Serce mi pękało, bo w jakiś sposób przyczyniłam się do śmierci Matta. Umarłabym gdybym miała stracić Alice lub Daniela. Moja głowa schowana była między kolanami. Uroniłam kilka łez, kiedy rozdzwonił się telefon matki Nelson. Słyszałam tylko urywek ich rozmowy.
- Mamo, gdzie jesteście? Matt znowu uciekł.- Do oczu znów cisnęła mi się słona ciecz. Pani Parks wybuchła płaczem przez co poczułam się jeszcze gorzej. Usłyszałam kroki i spojrzałam na osobę, która stała przede mną.
- Proszę... powiedz jej. Byłaś przy tym. Wiesz więcej niż my.- Zabrzmiał mocny głos Pana Parks'a. Podał mi telefon, a ja zabrałam je i odeszłam kawałek, żeby zaoszczędzić im chodź trochę cierpienia. Stałam na drugim końcu korytarza. Patrzyłam przez okno, które najwidoczniej od kilku lat nie widziało płynu i ścierki.

POV NELLIE

- Nellie...Przepraszam. Ja ... nie chciałam. Gdybym tylko mogła coś zrobić! - Po drugiej stronie zabrzmiał załamany głos mojej przyjaciółki. Nie miałam pojęcia co się dzieję.
- Ellie.. spokojnie. Odpowiedz, ale wolniej. - Miałam nadzieje, że dowiem się co się stało.
- Nie oczekuję od ciebie wybaczenia. Liczę tylko na to, że mnie zrozumiesz. Nie mogłam zasnąć. Wyszłam i usiadłam na chodniku. Przyszedł Matt i oddał mi pieniądze. Wstał, a potem upadł. Powinnam mu pomóc, ale nie wiedziałam co robić. Wezwałam karetkę. Było już za późno. Przepraszam. Zawiodłam cię. Jesteś dla mnie bardzo ważna i zrozumiem jeśli mnie znienawidzisz. Nie zasłużyłam na ciebie.- Nie docierało to do mnie. W przypływie adrenaliny rzuciłam telefonem w ścianę. Moje policzki były już całe mokre. Krzyczałam i waliłam pięścią w poduszkę. Wszystko na nic. Mój brat nie wróci! Nigdy... zostałam sama. Chciałam się od tego uwolnić, ale wtedy wszystkie wspomnienia zaczęły wracać. Wyszłam z mojego pokoju trzaskając drzwiami. Wbiegłam do pomieszczenia Matta. Przewróciłam mały stolik, a stojąca na nim lampa , która uderzyła o ziemię roztrzaskała się. Następnie laptop. Niszczyłam pokój dopóki nie straciłam sił. Potem usiadłam na drewnianym parapecie. Sama nie wiem, dlaczego sprawiłam, że pokój mojego brata wyglądał jakby przeszło przez niego tornado. To był impuls. Byłam załamana. Mój brat nie był ideałem.  Trzymaliśmy się razem dopóki nie poznał Malika i Stylesa. To oni byli głównym powodem przez , który Matt zaczął brać. Przez nich stał się agresywnym dupkiem. Znów miałam zamiar w coś uderzyć, ale poczułam ciepłą rękę na moich plecach. To był tata. Nawet nie zauważyłam kiedy przyjechali. Wstałam i wtuliłam się w niego. Nie potrafiłam opanować płaczu.
- Chodź- Chwycił moją rękę tak jak wtedy, kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką i zaprowadził do salonu, gdzie zmusił do wypicia gorącej herbaty. Po opróżnieniu całego kupka nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.

POV ELINOR

Wróciłam do domu. Wciąż czułam ramiona Matta otulające mnie w nocy. Wszystko działo się tak szybko. Gdybym tylko umiała udzielić pierwszej pomocy. Opuściłam kabinę prysznicową i okryłam się ręcznikiem. Ta sprawa nie dawała mi spokoju. Obwiniałam się. Chciałabym cofnąć czas. Ubrałam się. Daniel i Alice wyszli do szkoły wcześniej. Byłam z nich dumna. Ja byłam już spóźniona.  Mam nadzieję, że zobaczę dzisiaj Parks i porozmawiamy. Wzięłam plecak i wyszłam. Ojciec znów leżał pijany.  To codzienna rutyna. Wiele razy nachodziły mnie myśli , że może w końcu umrze od tego picia. Oddałabym wszystko, żeby Matt żył zamiast niego. Niestety nie zawsze dostajemy to czego chcemy. Słońce wciąż świeciło bardzo mocno jak na koniec września.  Dalej dziwiło mnie to czemu bal licealistów jest na początku zamiast na końcu trzeciej klasy.  Nauczyciel twierdzi, że podczas drugiego semestru nie ma czasu na zabawy tylko na przygotowywanie się do ostatniego egzaminu.  Kiedy dotarłam pod szkołę skończyła się pierwsza lekcja więc dużo nie straciłam. W holu nie było nikogo. Wypakowałam wszystkie książki do szafki zabierając ze sobą jedynie chemię. Znowu czułam na sobie czyiś wzrok. Odwróciłam się i spojrzałam na Mulata. Wróciło do mnie wydarzenie z wczorajszego dnia, kiedy razem z Mattem wstrzykiwali sobie to świństwo.
- Nie patrz się tak na mnie pieprzony ćpunie!- krzyknęłam. Na jego twarzy widać było zdenerwowanie. Podszedł do mnie i przykuł swoim ciałem do szafki.
- Powiedz o tym chodź jednej osobie , a zabiję ciebie i całą twoją rodzinę. Rozumiesz? - Patrzył mi w oczy. Jego jeszcze przed chwilą czekoladowe tęczówki teraz były czarne.
- To ty dałeś mu narkotyki ? Ty dałeś je Mattowi ? -  Spytałam.  Wiedziałam, że mi nie odpowie, ale po chwili wyszeptał prosto w moje ucho.
- Nie. Poza tym to nie twoja sprawa. -  Powiedział spokojnie przejeżdżając ręką po moim policzku.  Spojrzał na mnie i odsunął się.
- Matt nie żyje. Przedawkował.- Swoje ręce oparł o szafkę po obydwu stronach mojej głowy.
- Co ?- Spytał zaskoczony.
- Zaćpał. W nocy.- Wyszeptałam. Mulat mnie przerażał.  Bałam się, że skatuje mnie jak ojciec. Po wyglądzie można stwierdzić, że byłby do tego zdolny.
- Z kąt wiesz ?-  Padło pytanie na które ciężko mi było odpowiedzieć. Nie chciałam wracać do minionej nocy.
- Byłam przy nim. - Powiedziałam, a on jęknął ciche " kurwa" i odszedł. Widać nie przejął się za bardzo śmiercią przyjaciela. Po prostu to olał.  Dotarłam na lekcję.  Na szczęście nie byłam pytana. Reszta lekcji minęła podobnie. Kiedy wróciłam do domu Alice i Daniel uczyli się.  Ja pragnęłam tylko snu. Całą noc nie zmrużyłam oka. Weszłam do mojego pokoju i rzuciłam torbę w kąt. Położyłam się na łóżku i poczułam ukłucie w plecy. Leżałam na kopercie od Parksa.
Otworzyłam ją. W środku oprócz pieniędzy była też kartka. Rozwinęłam ja i zaczęłam czytać...

POV ZAYN

Problem. Matt nie żyje. Teraz na pewno rodzice będą szukać tego, który sprzedawał mu narkotyki.  Z pewnością pierwszy trop padnie na mnie, po tym jak te małolaty mnie widziały. Hazza na pewno nie wygada. Zbyt wiele by stracił.  Muszę je jakoś uciszyć. ...



3 komentarze:

  1. PROSZĘ JAK NAJSZYBCIEJ NASTĘPNY !! <3CUDOWNY :* CIEKAWE CO JEST W TEJ KOPERCIE :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest abrdzo dobry. Ciekawią mnie dalsze losy tych bohaterów. A zwłaszcza Głownej bohaterkii. Zobaczymy co się dalej stanie. Cieawe. Czekam na następny. <333 ;3 ;3 ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. #TaZPrzpadku.
    Rozdział jest genialny. czekam na następny. Podoba mi sie i to bardzo. Ciekawwe z kim będzie Głóna Bohaterka :D

    OdpowiedzUsuń